[ENGLISH BELOW]
Malezja była niesamowitym doświadczeniem, ale to Indie sprawiły, że zabrakło mi słów. W przenośni i dosłownie.
Nocny pociąg z Delhi do Jodhpuru, dworzec w Delhi, dziewiąta wieczorem. Dziewczyna z Polski i dziewczyna z Indii siedzą na górnej bocznej pryczy i rozmawiają łamanym japońskim, żeby nikt ich nie zrozumiał (tak na wszelki wypadek). Ludzie wchodzą i wychodzą, co pięć minut ktoś sprzedaje czaj - tak jak w polskich wagonach zimne piwo, tylko ze sto razy większą częstotliwością. Dziesięć rupii za kubek niewiele większy od naparstka, ale i tak tanio.
Wiem, że macie teraz dużo czasu, więc zapraszam do czytania.
Malezja była niesamowitym doświadczeniem, ale to Indie sprawiły, że zabrakło mi słów. W przenośni i dosłownie.
Nocny pociąg z Delhi do Jodhpuru, dworzec w Delhi, dziewiąta wieczorem. Dziewczyna z Polski i dziewczyna z Indii siedzą na górnej bocznej pryczy i rozmawiają łamanym japońskim, żeby nikt ich nie zrozumiał (tak na wszelki wypadek). Ludzie wchodzą i wychodzą, co pięć minut ktoś sprzedaje czaj - tak jak w polskich wagonach zimne piwo, tylko ze sto razy większą częstotliwością. Dziesięć rupii za kubek niewiele większy od naparstka, ale i tak tanio.
Wiem, że macie teraz dużo czasu, więc zapraszam do czytania.
